czwartek, 4 lutego 2016

Rodzinka Midletton Część 3

Hej! 
Dzisiaj tłusty czwartek :D Jak Wam idzie jedzenie pączków? Ja aktualnie jestem u babci i obchodzę imieniny mojej siostry (rodzonej). Jak zapowiedziałam dzisiaj rodzinka Midletton! :D

Nasza mała ma urodzinki! Postanowiłam, że nazwę ją Lauren, bo 2 osoby podały te imię. 

Ta różnica koloru skóry :D

"Odejdź potworze!" xd

"Mamo, wrzuć na luz"



Koteł <33

O nie! Niemożliwe!


I tak właśnie pożegnaliśmy małą.. :(

Żartuję! Bawiłam się moveobjects on xd

Słodziaki *-*


Mamusia przyszła pooglądać :D 


Lauren się budzi :p

Ej, Baleron nie ostrz pazurków! 

Taka mała teleportacja xd


No Baleron, zwróć na nią uwagę 



Najlepsi :*

Choć muszę przyznać, że tatuś także nam się opalił


"O kurde, jaka siara" xd

<33

Podnosi go jakby ze szkła był


Czas na kąpiel


Szuru buru

Przyda się trochę świeżego powietrza

Dopiero teraz zauważyłam jak blisko stoi ich dom od przepaści

Małe sprostowanko: mamuśka zwie się Russel (wcześniej pisałam inaczej, ale grałam tą rodzinką w wakacje, więc można było zapomnieć)



Russel jest dekoratorem wnętrz

I to jest właśnie nasza pierwsza klientka 

Idzie zobaczyć efekty

Niestety nie spodobało jej się :(

Ale nie będziemy przejmować się taką kobietą

Wróciła i już od razu gna do córeczki

"Chodź Lauren do mamusi"


Jaj! <33




Jak ślicznotka *3*

Pora karmienia





Cicho sza, mała śpi



Heh :D

Heh x2



Maleńka ♥



Rodzice w komplecie


I co teraz?

Co to mają być za spojrzenia?

Ej no, nie przy dziecku!


A komu to mówicie sio? 


XD


No i patrzcie, dziecko przez was ryczy



No uciekaj! Póki czas!

Ryzykowne....


Shayla bawi się z Baleronem

A i jeszcze: chłopak Shayli ( czyli tej na zdjęciu ) ma na imię Ourell. Też się zapomniało :D


sobota, 30 stycznia 2016

"Kochankowie" Część 6

Hejo :3
Ja już wreszcie mam ferie!!! Nie wytrzymałabym jeszcze tygodnia w szkole, o nie :D A wy kończycie, zaczynacie czy może jeszcze szkołę macie? Dobra, post!







Nate chyba zaprzyjaźnił się z Amirem :3





Wieczorem:


Nate poszedł się umyć, a ja już czekałam na niego w salonie.






Zwyczajny wieczór.

\Ale? Nagle ktoś zagłuszył ciszę.


Słychać było głośne kroki.



A później w domu pojawił się Benjamin.


-Co ty tu robisz? - poderwałam się z kanapy


-No,w końcu cię znalazłem...


-Gdzie twój kochanek? Chcę się z nim rozmówić.


Nagle złapały mnie mocne skurcze.


Na szczęście Nate wrócił z łazienki, zapewne zdziwiony widokiem Benjamina.



-Czego chcesz? - spytał Nate


-Jak możesz wchodzić do mojego domu?!


-Masz jakiś problem?!



-Wiesz co? Płakać mi się chce na twój widok!


Mężczyźni patrzyli na siebie groźnie.


Do akcji wkroczyłam ja. xd


-Benjamin, ja cię nie kocham...


-Ja...

-Ja cię zdradziłam, wiem... I teraz jeszcze jestem w ciąży...


 -Ale gdybyś taki nie był...


-Gdybyś mnie nie bił...

-Wiem, że mimo to i tak jest to karygodne, ale jak miałam żyć u boku damskiego boksera?


Zapłakałam cicho.

-Wybacz mi, ale daj mi rozwód, proszę. Takie życie naprawdę nie ma sensu...


-O to, to nie!

-Ale...

-To wszystko przez ciebie! Zabrałeś mi żonę, a teraz jeszcze chcesz, żebym się z nią rozwiódł? Będziecie błagać mnie o wybaczenie w męczarniach! - wybiegł z domu


-Już spokojnie, Cecile, nie płacz... -Nate przytulił mnie


-A jeśli mówi prawdę? I nigdy nie da nam rozwodu?


 -Nie zamartwiaj się tym - dotknął mojego brzucha - Teraz musimy żyć nie tylko dla siebie


-Nasze dziecko na pewno chciałoby mieć bezpieczny dom. I my go mu zapewnimy...


Nad ranem:


Nate zostawił mu kubek gorącej kawy i liścik z równie gorącymi słówkami.




Niestety bóle brzucha nie opuszczały mnie.




Może warto by było pomyśleć nad czymś innym?


O tak, książka to dobre odreagowanie stresu. :D



W następnym poście zapewne będzie rodzinka Midletton i w końcu dowiecie się imienia nowo narodzonej! :D Pa!